Nie, nie musisz pilnować 80 procent. Ale jedna rzecz naprawdę szkodzi baterii
Znam ludzi, którzy nastawiają budzik, żeby odpiąć telefon od ładowarki. Odpuśćcie sobie.
Kinga Sroka
, 2 min czytania

Moja mama ładuje telefon wyłącznie wtedy, gdy ma 3 procent, bo ktoś jej kiedyś powiedział, że tak trzeba. Mój szwagier nie przekracza 80, bo przeczytał, że tak trzeba. Obydwoje są zmęczeni, a telefony mają się mniej więcej tak samo.
Baterie litowo-jonowe starzeją się zawsze, nawet gdy leżą w szufladzie. Przyspieszają to dwie rzeczy: wysoka temperatura i długie przebywanie przy pełnym albo prawie pustym naładowaniu. Sporo mitów bierze się ze starych akumulatorów niklowych, gdzie zalecano pierwsze ładowanie przez 12 godzin. W telefonie z tego wieku nic takiego nie ma sensu.
Telefon zostawiony w lipcu na desce rozdzielczej to dla baterii gorsza wiadomość niż ładowanie do setki.
Co robię sama
- Włączyłam w ustawieniach „optymalizację ładowania”. Telefon uczy się, o której wstaję, i dobija do pełna tuż przed budzikiem. Ta opcja może się nazywać różnie, zależnie od producenta.
- Nie gram podczas ładowania. Gorący telefon i szybka ładowarka to najgorsze połączenie.
- Zdejmuję grube etui, gdy widzę, że obudowa się nagrzewa.

Część telefonów ma też opcję ograniczenia ładowania do 80 procent. Jeśli masz gniazdko przy łóżku i jest Ci wszystko jedno, włącz. Jeśli przez to w środę o 15:00 szukasz powerbanku, wyłącz. Telefon jest po to, żeby działał.
Kiedy naprawdę czas na wymianę
Część telefonów pokazuje w ustawieniach kondycję baterii. Jeśli Twój tego nie ma, sygnał jest prosty: telefon wyłącza się przy kilkunastu procentach albo nie dożywa do popołudnia, choć kiedyś dawał radę. Jeżeli zaś obudowa zaczyna się rozchodzić, a ekran lekko unosi, przestań ładować i idź do serwisu. Spuchnięta bateria to nie jest moment na domowe eksperymenty.
Bateria i tak kiedyś się zużyje, a jej wymiana jest tańsza niż nowy telefon. Tego nikt nie mówi przy kuchennym stole.


