Dłoń trzymająca otwarty dysk talerzowy

Kopie

Zasada 3-2-1. Ile dysków naprawdę potrzebujesz w domu?

Trzy kopie, dwa nośniki, jedna poza domem. Brzmi jak firmowa procedura, a da się to zrobić za cenę jednego dysku i konta w chmurze.

Tomasz Bielak
, 4 min czytania

Aktualizacja 02.10.2026 10:15. Dodaliśmy akapit o kopiach telefonu.

Mam na półce pudełko po butach z czterema starymi dyskami. Każdy kiedyś był „kopią”. Dwa już się nie uruchamiają, na trzecim jest system z poprzedniego komputera, a czwarty ma naklejkę „zdjęcia 2016”, co niestety nie oznacza, że są tam zdjęcia z 2016 roku. Sprawdziłem. Są tam dwa foldery i plik o nazwie nowy_dokument.

Dlatego lubię zasadę 3-2-1. Jest nudna, łatwa do zapamiętania i wymusza to, czego nikt nie robi z własnej woli: zastanowienie się, co się stanie, gdy coś pójdzie nie tak.

Stos starych pendrive’ów i kart pamięci
Stare nośniki rzadko są dobrą kopią. Część z nich po prostu się nie odczyta.

Co znaczą te trzy liczby

  • 3 kopie danych: oryginał na komputerze i dwie kopie.
  • 2 różne nośniki: na przykład dysk w laptopie i dysk zewnętrzny albo dysk i chmura.
  • 1 kopia poza domem: w chmurze, u rodziców, w szufladzie w pracy.

Dlaczego jedna kopia to za mało

Bo każda kopia ma swoją słabość. Dysk zewnętrzny stoi obok laptopa, więc przy pożarze, zalaniu albo włamaniu znika razem z nim. Wirus szyfrujący pliki, czyli ransomware, zaszyfruje też dysk, który akurat jest podłączony. Konto w chmurze może zostać przejęte albo zablokowane.

Zasada 3-2-1 nie zakłada, że coś jest niezawodne. Zakłada, że dwie różne rzeczy rzadko psują się w tym samym dniu.

Jak to złożyć w domu

Mój domowy zestaw wygląda tak. Oryginały na laptopie. Dysk zewnętrzny podłączany raz w tygodniu, w niedzielę, zaraz po tym, jak wymyślę wymówkę, żeby nie sprzątać. Trzecia kopia najważniejszych rzeczy w chmurze.

Dysk stacjonarny, dysk 2,5 cala i mały dysk SSD na białym tle
Dysk stacjonarny, dysk 2,5 cala i przenośny SSD. Do kopii wystarczy dowolny, byle był sprawny.

Na Windowsie użyjesz wbudowanej Historii plików, na Macu Time Machine. Oba narzędzia działają dobrze i są bez opłat. Włączasz, wskazujesz dysk, koniec. Odłączaj dysk po skończonej kopii, bo tylko odłączony jest bezpieczny przed ransomware.

Nie wszystko musi iść trzema torami. Filmy, które da się pobrać ponownie, mogą mieć jedną kopię albo żadną. Zdjęcia dzieci, dokumenty, skany umów, praca dyplomowa: tu nie oszczędzaj.

A telefon?

Telefon to dziś główny aparat fotograficzny w rodzinie i często jedyne miejsce, gdzie są zdjęcia. Włącz kopię w chmurze w ustawieniach systemu. Sprawdź, czy naprawdę działa, bo darmowe miejsce na koncie kończy się szybciej, niż się spodziewasz. Dobrze jest też raz na jakiś czas zgrać zdjęcia na komputer, a wtedy trafią do domowego zestawu.

Dwa dyski na zmianę

Jeśli nie ufasz chmurze, kup dwa dyski. Jeden jest w domu, drugi u rodziców albo w szufladzie w pracy. Przy każdej wizycie zamieniasz je miejscami. Tracisz najwyżej to, co powstało od ostatniej zamiany, a zasada 3-2-1 jest spełniona bez żadnego abonamentu. Mój ojciec przechowuje taki dysk w szafie z dokumentami i traktuje to jak misję państwową.

Szyfrować czy nie?

Dysk, który wyjeżdża z domu, może się zgubić, a na nim są skany dowodu i wyciągi z konta. Szyfrowanie załatwia ten problem. Windows i macOS mają je wbudowane, choć w Windowsie nie w każdej wersji. Warunek jest jeden: hasło musi być zapisane w miejscu niezależnym od tego dysku. Zapomniane hasło oznacza tu to samo co spalony dysk.

A serwer plików w domu?

Dysk sieciowy, czyli NAS, jest wygodny, bo kopie lecą automatycznie z kilku komputerów. Nie załatwia jednak sprawy sam, jeśli stoi w tym samym mieszkaniu i jest stale podłączony do sieci. Dwa dyski w układzie lustrzanym chronią przed awarią jednego z nich, a nie przed skasowaniem pliku czy złośliwym oprogramowaniem. Traktuj go jak wygodne miejsce na pierwszą kopię, a o tej poza domem pamiętaj dalej.

Jak często

Zapytaj się, ile pracy możesz stracić bez płaczu. Jeśli odpowiedź brzmi „tydzień”, kopia raz w tygodniu wystarczy. Pracujesz na dokumentach codziennie? Wtedy kopia automatyczna w tle.

Najczęstsze wpadki

  • Kopia jest, ale nikt nigdy nie sprawdził, czy da się ją otworzyć.
  • Dysk z kopią leży cały czas podłączony do komputera.
  • Hasło do zaszyfrowanej kopii było tylko w głowie, a głowa zapomniała.
  • Kopię robi tylko jedna osoba w domu, a telefon drugiej pozostaje poza planem.

Pudełka po butach nie polecam. Choć przyznaję, że to jedyna kopia, która przetrwała u mnie trzy przeprowadzki.

Podobne artykuły