Menedżer haseł: pierwsze 30 minut
Masz jedno hasło do wszystkiego? Nie oceniam. Oto jak to zmienić, nie tracąc wieczoru i nie zatrzaskując się na własnych kontach.
Ewa Kaczor
, 2 min czytania

Ludzie boją się menedżera, bo „wszystkie jajka w jednym koszyku”. Rozumiem. Tylko że dzisiejszy koszyk to jedno hasło używane w sklepie z karmą dla psa, poczcie i banku. Jeden wyciek ze sklepu i wszystkie jajka są na podłodze.
Jaki wybrać
Są trzy rodzaje. Wbudowany w przeglądarkę lub telefon jest najprostszy i wystarczy, jeśli używasz jednego ekosystemu. Osobna aplikacja z synchronizacją działa na wszystkim. Lokalny plik nie zależy od żadnej firmy, ale kopie robisz sam. Nie ma tu złego wyboru, zły jest tylko brak wyboru.
Hasło główne
To jedyne hasło, które musisz pamiętać. Zrób je z czterech lub pięciu przypadkowych słów, a nie z imienia kota. Przetestuj w naszym kalkulatorze długości, wszystko dzieje się w Twojej przeglądarce. Zapisz je na kartce i schowaj z dokumentami, bo tego hasła zwykle nie da się odzyskać.

Kolejność kont
- Poczta, bo przez nią resetuje się wszystko inne.
- Bank, jeśli używasz tego samego hasła gdziekolwiek indziej.
- Media społecznościowe, bo stąd idą prośby o BLIK-a do Twoich znajomych.
- Reszta przy okazji. Przy każdym logowaniu menedżer zaproponuje zapis.
Nie musisz zmieniać stu haseł w jeden wieczór. Trzy najważniejsze dziś, a pozostałe, gdy będziesz się na nie logować. Po miesiącu masz większość za sobą.
A jeśli włamią się do menedżera?
Dobre menedżery szyfrują dane na Twoim urządzeniu, zanim cokolwiek trafi na serwer. Bez hasła głównego taki sejf jest stertą bezużytecznych bajtów. Dlatego hasło główne musi być długie i nigdzie indziej nieużywane. Włącz też do menedżera drugi składnik. Ryzyko nie znika, ale jedno hasło z imieniem kota na każdej stronie jest gorszym pomysłem.
A rodzice?
Dla nich czasem lepszy jest zeszyt w szufladzie niż hasło „Kasia1” wszędzie. Złodziej rzadko przychodzi po zeszyt. Oszust z internetu przychodzi codziennie.

